Niezbyt zwyczajnie śmieszny blog Rurka.
Archiwum
Luty 2011
Marzec 2011
Czerwiec 2011
Październik 2011
Listopad 2011
Grudzień 2011
Styczeń 2012
O autorze
  • f1j0lk3u5
Ostatnie wpisy
  • Noc w dupę.
  • Coraz gorzej na mieście...
  • Smutłem trochę...
  • "Pusia zostaw pana noge. Fe ...
  • Język Polski językiem ...
  • Was też tak traktują?
  • Pani w sklepie...
  • The long story.
  • Elektro boogie.
  • Współlokatorzy nr 2...
Zawitało_ogółem: Na_Stronie:
zarabiaj pieniądze
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Zapisz się na newsletter!
zamów newsletter
RSS
środa, 18 stycznia 2012
Noc w dupę.

Zdarza Wam się poświęcić noc dla jakiejś ważnej rzeczy, która ma jakiśtamsobie wpływ na przyszłość; bez zmrużenia oka? Nie mówię tu o seksie, czy innym napierdalaniu z kolegami w battlefielda ale o tamtararam... nauce do kolokwium / egzaminu. Właśnie myślę nad zakończeniem swojej edukacji z logiki i jestem oburzony wynikami mojego uczenia się. Otóż... 

W sumie, materiału nie jest dużo (przymajmniej nie według mnie). Jakieś 30 stron podręcznika pisanego niby w języku polskim (a ja go i tak kurwa nie rozumiem), kilka wzorów do wkucia na blachę i kilka definicji do zrozumienia właśnie. Najlepiej to wszystko połączyć i być zajebistym.

Pomimo prób i wysiłku włożonego w coś co chciałem usilnie zrozumieć, jak zwykle gówno wyszło. Ok... wiele osób mi powie "nie no spoko, sam tego nie rozumiem, logika to trudny do opanowania przedmiot bla bla bla..."  I co mi z tych ciepłych słów - jak w języku gimnazjalistów - "pizda na semestr mi się szykuje", a do tego czuję się jak laureat do nagrody debila roku 2012...

Niby nic... przecież nie z takich opresji się wydostawałem i dawałem radę przez poprzednie semestry. Ba! Nawet lata! Ale ta logika jakaś nielogiczna jest na moją głupią makówę.

Fakt faktem dzisiejsza poprawa koła zbliża się wielkimi krokami. Ehhh... 

Podam fajny przykład błędu logicznego występującego u wielu z Was - czytających poniższy fragment tekstu:

"Zaprzeczenie koniunkcji dwóch zdań jestrównoważne logicznie alternatywie zaprzeczonych zdańskładowych tej koniunkcji."

Według praw logiki u osób, które nie zrozumiały tego tekstu występuje błąd typu ignotum per ignotum co oznacza, że przytoczony fragment jest nieodpowiedni do zasobu wiedzy, którą się posługują.

Widzicie kurwa czym nas na uczelni karmią? Człowiek nawet nie wie, że jest w błędzie kiedy czegoś nie rozumie... I jeszcze, że ten błąd ma swoją nazwę... może jeszcze numer buta i adres zakwaterowania? Ale do tego nie doczytałem chyba. 

Tak czy owak zapierdalam dalej kombinować ocb w tym wszystkim. No fight = no pride.

 

RUR

03:40, f1j0lk3u5
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 stycznia 2012
Coraz gorzej na mieście...

Po tym czasie jak nie pisałem, mam wkońcu o czym opowiedzieć. Sytuacja pojebana. Wychodząc wkurwiony ze stancji, żeby się przejść spotkałem się z czymś co najmniej dziwnym. Otóż wieczorkiem, spacerując sobie grzecznie, zauważyłem dziewczynę z pieskiem idącą szybkim krokiem...

W sumie nic dziwnego, poza typem idącym za nią i trzepiącym sobie gruchę, strugającym marchewkę, walącym konia, obierającym bakłażana, fapiącym, zdejmującym kaptur mnichowi - prawidłowe podkreślić. Oczywiście superhero się odezwał i chwilę szedłem za tym zwyrolem. Babka znikła za zakrętem (skrzyżowanie) a on się zatrzymał (nie, nie wiem czy się spuścił). Skitrałem się za lampą. Po chwili pojeb ruszył prosto. Ja natomiast skręciłem w stronę dziewczyny z pieskiem. Niestety wyparowała. Po przejściu kolejnych 20 metrów obróciłem się. Okazało się, że wstąpiła do sklepu na rogu skrzyżowania, żeby się ukryć przed faperem. Zaczepiłem ją i zapytałem o zboka. Nie znała go i specjalnie mnie dogoniła, żeby poczuć się bezpieczniej. Zapytała mnie czy ja jestem normalny...

Chciałem zajebać jakimś błyskotliwym żartem ale w sumie stwierdziłem, że co bym nie powiedział to zeszła by na zawał, więc odpowiedziałem "jestem normalny". Odprowadziłem ją mniej - więcej pod klatkę i poszedłem w swoją stronę. Szukałem gościa kilka chwil ale moje śledztwo okazało się fiaskiem i wróciłem na stancję. 

Teraz się zastanawiam jaki haczyk był w tym pytaniu (czy jest pan normalny?). Przecież jakbym był jakimś zwyrolem to też bym odpowiedział "tak, jestem normalny"...

Uważajcie dziewczyny na siebie, chyba że jesteście samotne, po 40stce i szukacie silnych wrażeń. Wtedy droga wolna.

Recepta:

- czas operacji - 21:00 - 3:00

- miejsce - ciemne uliczki na zakazanych dzielnicach

- 40 ml wódki doustnie

- wazelina

Przed zastosowaniem kuracji przeczytaj ogłoszenia matrymonialne w świeżej gazecie, bądź skonsultuj się z biurem obsługi burdelu w celu uniknięcia niechcianych efektów ubocznych.

 

RUR

22:08, f1j0lk3u5
Link Dodaj komentarz »
piątek, 09 grudnia 2011
Smutłem trochę...

"Wiersz brutalnie głupi"

Kiedy życie daje kopa,

weź gazetę, idź do klopa.

Opuść deskę, zapal światło

i już wszystko idzie gładko.

Siku, kupka, trochę newsów.

Wina ruskich, czarnych, prusów.

A co w Polsce, naszej ziemi?

Tu się nigdy, nic nie zmieni.

Póki naród zacofany,

w dupę wszystkie mądre plany.

Dalej czyta - "w Europie"...

Siedząc dalej na tym klopie.

Że zapomniał po co siedzi...

(Po co walą tak sąsiedzi?)

Drzwi łomocą o futrynę,

Wnet rozjebią tą kabinę.

-Zajęte!

-A spoko, myślałem, że coś Ci się stało, że tak długo siedzisz w kiblu.

Kiedy czas tak miło płynie,

w czterech ścianach, tej kabinie.

Człowiek łapie się za głowę,

tworząc myśli całkiem nowe...

O wybuchu jakimś, bombie.

Trochę palcem grzebiąc... w plombie...

Skupia całą swoją siłę,

żeby z dupy wypchnąć bryłę.

Patrzy między chude nogi,

a tam obraz jest złowrogi!

I w obawie o swe życie,

ścina baton przyzwoicie.

Zaciskając dwa zwieracze,

Krzyczy, jęczy, prawie płacze!

Nic tu po nim, nic nie zdziała...

bo natura wnet tak chciała,

jednoznacznym faktem rzekła:

"Dziś dzień dupa rodem z piekła."

I tak kończąc wierszyk grzecznie,

dodam tylko, że bezsprzecznie:

Psejebane jest gdy w nocy,

Zatwardzenie Ci wyskocy.

 

 

Rozpowszechnianie materiału surowo bardzo wskazane. Rozpowszechnianie i kopiowanie tylko i wyłącznie w przedstawionej przeze mnie formie. Zakaz czytania wierszyka dzieciom na dobranoc.

Wierszyk by RUR. 

 

02:45, f1j0lk3u5
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 01 grudnia 2011
"Pusia zostaw pana noge. Fe piesek fe..."

Kolejna fantastyczna sytuacja przyprawiła mnie w stan pobudzenia (że w sensie jak po 5-ciu kawach zboczeńcy), serce napierdala jak u gołębia a źrenice jak u przestraszonego kota...


Po drodze na uczelnię zostałem zaatakowany przez przyjaznego i niegryzącego - jak zapewniała mnie właścicielka - pieska rasy pitbull krwiożerczo wabiącego się "Pusia". Powiedzmy, że nic mi się nie stało. Piesek zdążył upierdolić mi spodnie po czym natychmiast odskoczyłem, następnie z dystansu zmieszałem grzecznie z błotem właścicielkę i poszedłem szybkim krokiem w swoją stronę. Tłumaczyła mi, że prowadza pieska bez kagańca bo on jest przyjazny i nikogo nie gryzie. Odparłem na to słowami: "no fakt... prawie mi się wgryzł w udo, gdyby nie w miarę przyzwoity refleks z mojej strony. No ale przecież to się nie liczy bo PRAWIE to nie to samo co UPIERDOLIŁ NOGĘ prawda?" 

Babka jebła fochem z przytupem i sobie poszła. W sumie fajnie bo gorzej by było jakby spuściła Pusię ze smyczuni, żeby sobie przed obiadusiem pohasała i pobawiła się z ruruniem...


Oczywiście jakby piesek był mniejszy to bym mu przypierdolił z buta tłumacząc to tym, że obawiałem się o swoje życie i musiałem zastosować środki bezpieczeństwa aby je chronić ale skoro wyglądał mniej - więcej tak:

Pusia

... to dałem sobie spokój. 

Ludzie! kagańce nie są takie drogie, a jak nie stać was na kaganiec a stać na utrzymanie takiego pieska jak powyżej to śmiało możecie zarejestrować się u psychiatry. Pozdrawiam przemiłą Pusię i chuj ci w dupę.

RUR

21:53, f1j0lk3u5
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 listopada 2011
Język Polski językiem światowym.

Chciałbym się z Wami, drodzy czytelnicy podzielić czymś dla wielu znanym. Jest to fakt, że język polski wkręca się gdzie tylko może. Mam tylko nadzieję, że nie popsuje wam tekstu kilku dla was znanych i lubianych kawałków zagranicznych. Jedni sypiają na dworcu, inni zapili z ekipą... jedni mają emeryturę a inni nie... Co tu dużo tłumaczyć... po prostu obejrzyjcie. Endżoj :

Part I

Part II

I jeszcze jeden... w którym uwielbiam sarkastyczną końcówkę.

 

I masę innych można znaleźć na tym samym serwisie i wielu innych. Dużo kawałków jest w całości "przetłumaczonych" i udostepnionych więc jak komuś się nudzi to mysz w dłoń i cała impreza ze znajomymi zamienia się w YouTube party (jak ktoś nie jarzy o co chodzi to opiszę to pewnie w kolejnym wpisie).

RUR

20:16, f1j0lk3u5
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2 , 3 , 4
następne
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog